Dziwna historia z alpinistą przemysłowym w tle

Siedziałem na ławce w parku i czekałem na umówione spotkanie. Natalię poznałem za pośrednictwem portalu randkowego i mimo że wcześniej nie wierzyłem w skuteczność tego typu sposobów nawiązywania nowych znajomości (zwłaszcza na tle miłosnym), Natalia zdobyła szybko moje serce swym wdziękiem i – nie będę tego ukrywać – kreatywną pozą na swoim zdjęciu profilowym.

Rzeczone spotkanie miało się odbyć w uroczej kawiarence, nieopodal miejsca w którym się zatrzymałem oczekując w napięciu, ale z uśmiechem na twarzy. Co prawda miałem czekać jeszcze godzinę, ale pogoda była przyjemna, a promienie słońca miło muskały mi twarz. Na przeciwko mnie jakiś alpinista przemysłowy mył okno na jednym z najwyższych pięter nowoczesnego biurowca, a tuż za mną, ubrany w kamizelkę odblaskową starszy pan zamiatał brukowany chodnik. Jakie to szczęście, że jestem na urlopie – pomyślałem i zacząłem przyglądać się baczniej wejściu do miejsca, umówionego przez nas spotkania. Jakaś starsza kobiecina  siłowała się ze szklanymi drzwiami. Po chwili uprzejma kelnerka podbiegła jej pomóc. Alpinista przemysłowy odbił się przez chwilę w oszklonych wrotach, po czym zamknęły się z hukiem.

Po upływie około dziesięciu minut, w czasie których dziadek w kamizelce oddalił się o jakieś pięćset metrów, a alpinista przemysłowy skończył myć kolejne okno, moją uwagę przykuła pewna smukła, kobieca postać. Od razu poznałem w niej Natalię, mimo że widziałem ją wcześniej tylko na zdjęciach. Nie ruszyłem się jednak z miejsca. Było grubo za wcześnie na nasze spotkanie, a ona wydawała się nieco poddenerwowana. Po chwili pojawił się przy niej jakiś obcy mężczyzna i po krótkiej wymianie uprzejmości weszli razem do kawiarni. Nie minęło pięć minut, a wyszli z niej kłócąc się o coś za wcześnie. On odszedł wyraźnie urażony, ona natomiast skryła się w bocznej uliczce i wyraźnie oczekiwała na coś. Albo kogoś, po chwili bowiem cała sytuacja się powtórzyła, z innym jednak mężczyzną. Gdy schowała się ponownie w alejce, zauważyłem, że wyjęła z kieszeni portfel i opróżniwszy go z wszelkich zasobów pieniężnych wyrzuciła go na ulicę.

Widząc całe te zdarzenie, doszedłem do wniosku, że nie warto się wychylać, do naszego spotkania zostało jeszcze przynajmniej dwadzieścia minut. Alpinista przemysłowy akurat skończył pracę i ku mojemu wielkiemu zdumieniu, przebrany i wypachniony podszedł do Natalii. Analogiczna sytuacja miała miejsce, jednak w czasie ich kłótni coś mnie tknęło i postanowiłem zadzwonić na policję. Okazało się, że moja (i nie tylko moja) wybranka jest zwykłą oszustką. Zarówno ja, jak i rzeczony alpinista przemysłowy, mieliśmy sporo szczęścia i nie straciliśmy naszych portfeli. Po całej tej niecodziennej sytuacji, doszedłem do wniosku, że portale randkowe jednak nie są dla mnie.

Czym zajmuje się alpinista przemysłowy przeczytasz tu: http://mycie24.pl/alpinista-przemyslowy.html